Potencjał niewykorzystany do końca. Recenzja gry Destruction Allstars

18 Luty 2021 | Jakub Barabasz | Recenzje
Destruction Allstars
Źródło: youtube.com

Destruction Allstars to gra o dużym potencjale. Jako sam pomysł brzmi świetnie, ponieważ rozgrywka ma toczyć się w stylu destruction derby, a głównymi jej bohaterami są sterowane przez graczy różnorakie pojazdy. W praktyce, choć w niektórych zamysł ten zostaje w 100% spełniony, to w innych mija się z celem. Co zatem jest nie tak z Destruction Allstars, a co twórcom wyszło doskonale?

Głównym problemem, z którym boryka się obecnie produkcja, jest słabe pierwsze wrażenie. Kiedy wsiadamy za kierownicę, aby rozegrać swój pierwszy mecz w głównym trybie gry (Mayhem), zostajemy nagradzani punktami za wyrządzanie szkód. Na początku większość graczy może więc czuć się zagubiona. Chociaż cel gry jest prosty to metoda, którą musimy przyswoić, aby za każdym razem, nie zajmować ostatniej lokaty jest na początku dość niewygodna. Ta początkowa krzywa uczenia się może zniechęcić wielu graczy, ale błędem byłoby tak szybko spisać grę na straty.

Destruction Allstars wyróżnia się na tle innych tytułów

Rzeczą, która odróżnia tę grę od innych, jest możliwość wyskoczenia z pojazdu i biegania po arenie na piechotę. Brzmi to, jak głupi pomysł, ale każda z postaci jest w stanie poradzić sobie z nadciągającym ruchem ulicznym. Porzucenie uszkodzonego pojazdu na rzecz nowej i sprawnej jest częścią utrzymania się przy życiu i, że jesteśmy cały czas w ruchu. Jest to sprytny sposób na utrzymanie zaangażowania graczy i pozwala wszystkim postaciom pokazać się w samochodzie i poza nim.

Destruction Allstars

Skład postaci jest bardzo zróżnicowany, a wszystkie unikalne umiejętności dodają kilka ciekawych elementów, które sprawiają, że zaskakuje. Wszyscy mają specjalne moce, dlatego też wybór postaci będzie miał znaczenie, w zależności od trybu, w którym mamy zamiar rozpocząć rozgrywkę. Jeśli chodzi o grafikę, to Destruction Allstars wygląda bardzo dobrze. Schludny i przejrzysty styl panuje zarówno w menu głównym, jak i na samej arenie. Pomimo rozbudowanych efektów cząsteczkowych, jakość obrazu jest świetna, a wszystko działa płynnie. Gra szwankuje jednak pod względem oprawy audio. Muzyka w menu jest przyzwoita, ale w gąszczu akcji nie ma żadnych utworów, które mogłyby podnieść atmosferę. Komentarze zaczynają się szybko powtarzać, a tłumy wiwatujące nie wypełniają przestrzeni. Efekty dźwiękowe uderzających o siebie samochodów są jednak świetne.

Potrzeba dopracowania

Uczucie pustki w dźwięku narasta, gdy w połowie meczu trzeba rozglądać się za przeciwnikami. Krótko mówiąc, oferowane przez grę mapy są zbyt duże i ciężko jest je zapewnić odpowiednią gęstością rywali. Co prawda jest minimapa, która pokazuje położenie wszystkich graczy, ale podczas rozgrywki rzadko kiedy jest szansa uważnie się jej przyjrzeć.

Destruction Allstars

Na szczęście, większość trybów gry to po prostu dobra zabawa. Wspomniany wcześniej Mayhem to chaotyczny free-for-all, ale pozostałe trzy mają jaśniejsze cele. Gridfall ogranicza odradzanie się i sprawia, że kawałki podłogi areny powoli odpadają, a zwycięzcą zostaje ostatni pozostały gracz. ą też tryby drużynowe Carnado i Stockpile, obracające się wokół zbierania Gearsów, aby zwiększyć wynik swojej drużyny. Oba te tryby są świetną zabawą i wprowadzają trochę porządku do szaleństwa tej produkcji.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:

Gra jakiej potrzebujemy! Recenzja Gods Will Fall
Mafia wprost z japońskich z ulic. Recenzja The Yakuza Remastered Collection
Wielki finał znakomitej serii - recenzja gry Hitman 3

Następny artykuł