Nauka nie wie, co robić! W Czarnobylu zachodzą zmiany! Grozi nam tragedia?

15 Maj 2021 | Krzysztof Lewandowski | Nauka
Kominy elektrowni atmowej
Źródło: Pexels.com

Na łamach Geekbloga opisywaliśmy już, jak wspaniałą konstrukcją jest "krypta" umieszczona nad reaktorem elektrowni Czarnobyl. Jednak zaszły pewne zmiany.

Oczywiście od tego czasu stosunkowo niewiele się zmieniło, ponieważ wszystko stoi i nadal jest zachwycające, z jednej strony pod kątem tego, co zniszczyliśmy niemal na zawsze, oraz jak spróbowaliśmy siebie ochronić przynajmniej na najbliższe około sto lat. Okazuje się jednak, że w rejonie elektrowni zachodzą pewne zmiany, których nauka na dzisiaj nie potrafi wyjaśnić. Wynika to między innymi z tego, że z nie do końca znanych powodów nastąpił wzrost promieniowania.

Reaktor elektrowni atomowej jest stopiony

Elektrownia atomowa produkująca prąd elektryczny opiera się przede wszystkim na sile reaktora atomowego, który jest sercem całego miejsca. W przypadku katastrofy w Czarnobylu z 1986 roku ludzkość była świadkiem wybuchu i emisji radioaktywnej pary. Następnie wewnątrz elektrowni paliwo jądrowe mieszało się ze stopionymi prętami kontrolnymi oraz piaskiem. W ten sposób powstało coś na wzór lawy, która później oczywiście zastygła. Pod nią znajdują się radioaktywne substancje, a ich promieniowanie stanowi zagrożenie dla świata. Dlatego powstała "krypta", jej zadaniem jest ochrona zniszczonego reaktora i ludzi przed wpływem promieniowania. Znajdujące się tam czujniki odnotowały stopniowy wzrost aktywności cząsteczek. Na ten moment niewiadomo, co to oznacza, a dokładne zbadanie zjawiska wydaje się niemal niemożliwe, ponieważ teren jest niedostępny dla wielu naukowców.

Maski gazowe promieniowanie

Nauka bada wpływ rozszczepienia atomu

W promieniotwórczych pierwiastkach znajduje się mnóstwo energii, dlatego wykorzystuje się je, jako paliwo dla elektrowni atomowych. W Czarnobylu naukowcy obserwują zwiększoną aktywność atomów, które rozszczepiają się. Głównym czynnikiem, który sprawia, że jest to widoczne dla czujników, jest woda, a jej wpływ na znajduje się tam paliwo, przyspiesza reakcje rozszczepiania atomów. Dlatego naukowcy przy budowie obecnego schronu pokryli sporą część reaktora azotanem gadolinu, żeby temu zapobiec. Niestety nie w każdym miejscu było to możliwe.

Może dojść do kolejnej eksplozji?

Najbardziej szokujące jest to, że naukowcy do końca nie wiedzą, co takie zjawisko oznacza i jakie mogą być jego potencjalne konsekwencje. Pamiętajmy, że w jednym z pomieszczeń elektrowni znajduje się nadal blisko połowa całego radioaktywnego paliwa. A co za tym idzie, jeśli doszłoby do małej eksplozji, skutki całego zdarzenia dla regionu byłby ponownie poważne, choć jak zapewniają eksperci zdecydowanie mniejsze od tego, czego świadkiem w 1986 roku byliśmy. Na tę chwilę najlepszym rozwiązaniem na przyszłość dla ludzkości w związku z tą sytuacją, jest obserwacja...

Czytaj dalej