Gadżety na miarę XXI wieku. Wirtualny paszport to tylko kwestia czasu?

15 Maj 2021 | Krzysztof Lewandowski | Nauka
samolot
Źródło: Pexels.com

Cyfryzacja rzeczywistości staje się faktem, z którym trudno dyskutować. Dlatego zastępowanie fizycznych rzeczy ich wirtualnymi odpowiednikami jest normą.

Jeszcze kilka lat temu smartfon wydawał się narzędziem, które zrewolucjonizowało naszą rzeczywistość i było powiewem przyszłości w teraźniejszości. Jednak propozycja Dubaju przenosi ludzkość w czasy rodem z filmu fantazy. Aktualnie na międzynarodowym lotnisku testuje się rozwiązania z zakresu skanowania siatkówki oka, jako sposób na odprawę pasażerów. Tym samym ujęcia ze srebrnego ekranu, gdzie główny bohater filmu przykłada oko do skanera, a sztuczna inteligencja rozpoznaje jego tożsamość, są już faktem. Aktualnie projekt jest w fazie testów, jednak ma być on docelowo wdrożony na lotnisku w Dubaju.

Smartfon i czytnik siatkówki wystarczą do lotu

Wirtualne bilety lotnicze powoli przestają dziwić, dlatego stworzenie przez lotnisko w Dubaju systemu, który pomaga odnaleźć się w gąszczu bramek i sprawia, że odprawa trwa dosłownie kilka sekund, wydaje się czymś niezwykłym Wystarczy umieścić zdjęcie z paszportu biometrycznego w skanerze, zeskanować oczy, a następnie przejść przez bramkę – czytamy na oficjalnej stronie internetowej portu lotniczego. Na tej właśnie czynności na lotnisku, czyli na wspomnianej odprawie traci się najwięcej czasu. Z drugiej jednak strony połączenie smartfona, wirtualnych biletów oraz niemal cyfrowego paszportu, to droga, która budzi spore kontrowersje u sceptyków takich rozwiązań. Z jednej strony ich obawy wydają się niemal bezpodstawne, z drugiej pewne ryzyko istnieje, ale chyba już dawno się z nim pogodziliśmy, jako ludzie.

Ocean rafa kolarowa nauka edukacja ciekawostki

Prywatność przestaje mieć znaczenie?

Najwięksi przeciwnicy skanerów siatkówki na lotniskach zwracają uwagę na aspekt prywatności. Skany biometryczne, które mogą znajdować się w punkcie odpraw, zbyt mocno inwigilują pasażerów. Po drugie nie do końca wiadomo, gdzie mogą być przechowywane dane, kto za nie będzie odpowiadał i dlaczego akurat musi być to ktoś z Dubaju? Takie oskarżenia wydają się mieć pewne uzasadnienie, ponieważ już kilkukrotnie w przyszłości ten kraj stanął przed oskarżeniami o nieprzestrzeganie praw człowieka. Czy i tym razem obawy są zasadne? Czas pokaże, na pewno ta droga, wirtualnej odprawy wydaje się bardzo atrakcyjna dla lotnisk i przewoźników. Trzeba mieć również świadomość, że pojęcie prywatności we współczesnym świecie jest mocno płynne i w wielu aspektach pogodziliśmy się, jako ludzie, że mamy jej wyłącznie złudne poczucie.

Czytaj dalej