Elektryczna, autonomiczna motoryzacja to przyszłość? Transport jest innego zdania!

13 Maj 2021 | Krzysztof Lewandowski | Moto
Źródło:

Elektryczna i autonomiczna motoryzacja to dla wielu ludzi przyszłość. Jednak są obszary, gdzie to tylko teoria. Takiego zdania jest branża transportowa.

Koncerny motoryzacyjne coraz mocniej brną w kierunku elektrycznych napędów, ponieważ zmusza ich do tego ekologia, przepisy i oczekiwania klientów. W przypadku samochodów osobowych napędzane prądem modele mają pewne logiczne podstawy. Jednak elektryczny transport dóbr już wydaje się fantazją, z którą nie uda się na ten moment wygrać.

Według amerykańskich naukowców to się opłaca!

Amerykańscy naukowcy są znany z wielu badań, które czasami mają kontrowersyjny charakter. W tym przypadku chodzi o wyliczenia ekspertów z Lawrence Berkeley National Lab na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, którzy uważają, że do 2030 roku użytkowanie elektrycznej ciężarówki będzie o połowę tańsze od modeli zasilanych silnikami konwencjonalnymi, ponieważ znacząco spadnie koszt wyprodukowania baterii. Według wyliczeń wspomnianych powyżej specjalistów branża transportowa do 2040 roku może zyskać nawet 6 mld USD, jednak przy założeniu, że samochód ciężarowy przejeżdża do 450 km dziennie. Jednak w przypadku Stanów Zjednoczonych dzienny dystans przekracza ponad 1000 km w wielu przypadkach, więc wyliczenia są błędne.

Ładowarki do aut elektrycznych Tesla

Motoryzacja w Europie również ma spore problemy

Gdyby przenieść te wyliczenia na rynek europejski jest nieco lepiej, ponieważ ciężarówki pokonują około 750 km dziennie, więc pozostaje 300 do nadrobienia. Jednak istnieje zupełnie inny aspekt, który jest dużo ważniejszy, a mianowicie infrastruktura potrzebna do ładowania. W przypadku Stanów Zjednoczonych większość parkingów znajduje się w odludnych miejscach, dlatego doprowadzenie tam linii potrzebnych do zasilania dla ładowarek wiąże się z gigantycznym kosztem. Po drugie w Europie mamy ogromny problem z niedoborem miejsc parkingowych. Jeśli na drogach pojawiłoby się, chociaż 10% elektrycznych pojazdów ciężarowych, wystąpi kłopot z dostępem do ładowarek. W tym momencie zwolennicy elektromobilności wspominają o obowiązkowej 45 minutowej przerwie w ciągu dnia dla każdego kierowcy, który w tym czasie mógłby podładować baterię. Jednak tutaj ponownie zapominamy o tym, co się stanie w sytuacji, gdy do kilku ładowarek zechce się podłączyć 5 ciągników siodłowych? Nie mówiąc już o wzroście zapotrzebowania na energię z powodu popularyzacji elektrycznych aut, wzroście wydobycia metali rzadkich potrzebnych do produkcji baterii. Czyli oszczędności, ekologia i czysta planeta istnieją na razie w teorii.

Czytaj dalej