Sprzęt do monitoringu w Polsce bez kontroli? Wiele na to wskazuje

5 Maj 2021 | Krzysztof Lewandowski | Sprzęt
Kamery monitoringu miejskiego Warszawa
Źródło: Pexels.com

Miasto z monitoringiem ma wiele dobrych stron, jednak stosowany w nadmiarze zaczyna pełnić funkcję opresyjną. Jak kontrolować taki sprzęt prawnie?

Niemal każde współczesne miasto rozbudowuje swój monitoring w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców. I w założeniu nie ma w tym nic złego, ponieważ każdy chce mieć komfort spokojnego przemieszczania się po ulicach, gdzie przestępczość niemal nie istnieje. Jednak w takim nadzorowaniu przestrzeni publicznej pozostaje kwestia prywatności. W jakich sytuacjach służby mogą mieć dostęp do nagrań w czasie rzeczywistym. Jakie dane mogą gromadzić i czy musi być to uwarunkowane prawnie. Na te wszystkie pytania należy sobie opowiedzieć, żeby stworzyć odpowiedni system, który łączy w sobie odpowiedzialność za dobro wspólne i poszanowanie prywatności. Niestety podobno w Polsce sytuacja wymaga poprawy, a przynajmniej tak twierdzi Rzecznik Praw Obywatelskich na przykładzie Warszawy.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poprosiła o dostęp do kamer

Dziennik Gazeta Prawna przypomniała sytuację, w której Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poprosiła Tramwaje Warszawskie o dostęp do monitoringu w pojazdach komunikacji miejskiej. Ma to być stały dostęp, dzięki któremu można "zapobiegać zagrożeniom" - jak argumentuje ABW. Jednak w tej sytuacji pasażerowie niemal w każdej chwili mogą być poddani obserwacji nie tylko przez monitoring, który służy do zapisywania sytuacji w tramwaju, ale także służby mogłyby ocenić, kto jedzie tramwajem. Taka prośba spotkała się z zainteresowaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, który napisał pismo z prośbą o podanie bardziej szczegółowych informacji. Niestety treść odpowiedzi pozostała utajniona. W tej sytuacji miasto zadaje sobie pytanie, czy taka prośba ze strony ABW ma sens?

Inteligentne miasto stawia na monitoring

Od kilku lat wiele państw dąży do zbudowania inteligentnych miast, gdzie wszystkie jego elementy tworzą spójny system, który ma pomóc w ochronie jego mieszkańców. Jednak do rozważenia pozostają dwie drogi, które roboczo można nazwać "chińską" i demokratyczną. W Chinach pracuje się nad rozwiązaniami o charakterze technokratycznym, co za tym idzie, funkcjonuje jawna, niemal 100% inwigilacja. Jest to forma technologicznego totalitaryzmu, którą sukcesywnie wprowadza się w życie w Państwie Środka. Po drugiej stronie szali jest Europa i jej demokratyczne korzenie oraz szumne zapowiedzi polityków z Brukseli, że stosowanie monitoringu, który wykorzystuje sztuczną inteligencję i inne bardziej zaawansowane mechanizmy inwigilacji w przestrzeni publicznej będzie zakazane. Jaką drogą pójdzie Polska, gdzie gąszcz przepisów i własne zasady są niemal zawsze na pierwszym miejscu?

Uliczny monitoring w Warszawie

Czytaj dalej